Mobbing i emigracja
Pochodzące z angielskiego słowo „mobbing” oznaczające grupowe szykanowanie jednostki, ostatnio coraz częściej pojawia się na pierwszych stronach gazet, w radio i telewizji. Wyróżniamy dwa typy mobbingu: ukośny i prosty. Mobbing ukośny polega na zastraszaniu, poniżaniu i ośmieszaniu osoby znajdującej się na innym szczeblu w pracy. Z kolei prosty dotyczy osób na podobnych stanowiskach. Obydwa typy są scharakteryzowany przez Międzynarodową Organizację Pracy. Jej zdaniem, by można było mówić tym typie dręczenia, musi ono trwać co najmniej przez sześć miesięcy i być regularne, to jest co najmniej raz w tygodniu i godzić w godność danego człowieka, na przykład poprzez zaniżanie jego kwalifikacji. Prawo zapisane w Kodeksie Pracy zobowiązuje pracodawcę do zapobiegania mobbingowi i stwierdza, że zawsze to właśnie on jest odpowiedzialny za prześladowanie pracowników. Niezależnie od tego, kto jest ofiarą, a kto sprawcą. Co może zrobić ofiara szykan? Wypowiedzieć umowę o pracę w trybie natychmiastowym i zażądać od pracodawcy zadośćuczynienia za straty moralne i fizyczne. Emigracja zarobkowa to znany każdemu Polakowi termin. Niemal w każdej rodzinie co najmniej jedna osoba wyjechała lub planuje wyjazd za chlebem. Najczęściej wybieranym kierunkiem jest Anglia, Irlandia lub Niemcy. Warto zdawać sobie sprawę z korzyści i strat nie tylko finansowych, ale i psychologicznych, które niesie ze sobą długotrwały wyjazd za granicę. Obawy wielu emigrantów niestety sprawdzają się- podczas długiej nieobecności w domu tracą kontakt ze swoimi najbliższymi. Niestety, często okazuje się, że małżonkowie nie potrafią już ze sobą rozmawiać i spędzać razem czasu. Ciężko zarobione pieniądze na wspólne mieszkanie zostają przeznaczone na adwokatów na czas rozwodu. Emigracja nie oznacza jednak tylko odizolowania od współmałżonka. Ucierpieć mogą też kontakty z dziećmi. Psychologia wprowadziła nowy termin: eurosierota. Określa on dzieci powierzone pod opiekę dziadków lub innych członków rodziny na rok lub dłużej, w czasie, gdy rodzice pracują za granicą. Choć może się to wydawać niemożliwe, takich problemów można uniknąć. Jak? Chociażby poprzez częste powroty do domu, czy stały kontakt z rodziną, na przykład przez Internet.
Tagi: emigracja, fizyczne, mobbing, morale, pracodawca, pracownicy, relaks, zarobkowa
Praca w wakacje nie musi ograniczać się do monotonnego „odklepywania” swoich godzin w pracy i nie czerpania żadnych przyjemności lub korzyści z pracy poza wynagrodzeniem finansowym. Otóż wakacje to doskonały czas na odbycie praktyk. Dorobić się na nich nie można gdyż najczęściej są one bezpłatne lub tylko częściowo płatne ale mogą nam przynieść wiele korzyści. Otóż osoba praktykująca zdobywa niezbędne doświadczenie przydatne w dalszym życiu zawodowym. Odbyte praktyki są mile widziane przez pracodawców, w związku z czym taki wpis jest czymś bardzo pożądanym na każdym CV. Doświadczenie pracy w danej branży jest warunkiem rekrutacji do wielu firm. Niestety ciężko jest zdobyć takie doświadczenie jednocześnie zarabiając, gdyż pracodawcom nie opłaca się płacenie pracownikowi i przyuczanie go. Jest on dużo mniej efektywny od doświadczonego pracownika i jednocześnie absorbuje innych pracowników którzy muszą mu pomagać i go uczyć. Tak więc darmowe praktyki mogą otworzyć drogę do kariery. Inną formą zdobywania doświadczenia zawodowego jest staż. Różni on się od praktyk długością trwania oraz wypłacaniem obowiązkowego wynagrodzenia stażyście. Wracasz po wakacjach na uczelnię. Przed zajęciami koledzy rozprawiają na korytarzu o swoich wakacyjnych wojażach, przeżytych przygodach i nowych znajomościach. Prezentują opaleniznę, wyglądają na bardziej wysportowanych i widać, że są wypoczęci. Tobie zaś głupio jest włączyć się do dyskusji, gdyż nie masz czym się pochwalić. Po zajęciach wszyscy wracają do domu. Koledzy czekają w deszczu na tramwaj, Ty zaś wsiadasz do swojego nowego samochodu, na który oszczędziłeś nie jeżdżąc na dalekie podróże i zarobiłeś ciężko pracując. To tylko wymyślona scena, co nie znaczy, że jest nierealna. Wprawdzie wakacje nie muszą być w całości przepracowane. W końcu służą one po to, by dać studentom wytchnienie od nauki, stresu i nieprzespanych nocy. Jednak trzymiesięczne studenckie wakacje w zupełności wystarczą i na wypoczynek (podróże, zabawy, leniuchowanie, rozwijanie pasji itd.) i na pracę. Wielu ludzi dzięki ciężkiej pracy (podczas zabawy innych) doszło do wielkich rzeczy. Należy o tym pamiętać rozważając decyzję o podjęciu pracy.
Odpowiadając na ogłoszenia o pracę, najczęściej wysyłamy swoje CV i list motywacyjny za pomocą poczty elektronicznej. Popularne e – maile są wygodne i szybko docierają do adresata. Nie mamy jednak gwarancji, że potencjalny przyszły pracodawca odczyta naszą wiadomość. Często czekamy całe tygodnie na odpowiedź i często nie nadchodzi w ogóle. Wydaje się, że lepszym rozwiązaniem okazują się telefony. Jeśli pracodawca odbierze, to nie będzie mógł tak łatwo nas spławić. Najczęściej kończy się to propozycją rozmowy kwalifikacyjnej. Innym razem możemy usłyszeć po drugiej stronie głos automatycznej sekretarki, co nie wróży zbyt dobrze. W ten sposób można stracić fortunę na rachunki telefoniczne i nie uzyskać żadnego efektu. Jak, więc postępować? Dzwonić czy pisać? Najlepiej wykorzystać wszystkie możliwe drogi dostępu, licząc na to, że ktoś wreszcie zainteresuje się naszą ofertą. Cierpliwość zdaje się najlepszym doradcą. Gdy szukamy przez wiele miesięcy i wreszcie znajdujemy jakąś wydaje się porządną ofertę, jesteśmy wniebowzięci. Pracodawca zaprasza nas na rozmowę kwalifikacyjną, która przebiega bardzo dobrze i jesteśmy nadal zadowoleni. Schody zaczynają się trochę później. Na początku nie dostajemy umowy, pracodawca nas zwodzi, zrzuca winę na księgową, która jeszcze jej nie przygotowała. Innym razem zapewnia, że umowa jest gotowa, tylko nie ma czasu po nią jechać, w końcu jest bardzo zabiegany i ty to rozumiesz. Mija kilka miesięcy i umowy nie ma. Nie ma też ubezpieczenia i innych składek. Nie możesz wziąć kredytu, ale nie podskakujesz szefowi, by nie stracić posady. Gorzej, jeśli spóźnia się wypłata lub nie jest tak wysoka, jak powinna być. Nie masz umowy, więc nie możesz walczyć. Przy rozpoczynaniu jakiejkolwiek pracy, pamiętajmy, by wyegzekwować umowę do podpisania i nie zaczynać pracy bez tego dokumentu. Pracodawcy często wykorzystują słabość swoich pracowników i są bezkarni, lepiej, więc walczyć z tym, już od samego początku.