Studenci i praca
Czas problemów finansowych, z którym boryka się większość firm, może okazać się dobrym momentem do rozpoczęcia kariery i zawodowej ścieżki życia dla studentów. Młodzi ludzie będący na ostatnich latach studiów lub zaraz po nich, to doskonały kapitał ludzki dla firm, które zmuszone do szukania oszczędności na każdym kroku. Straż czy praktyka może okazać się najlepszą drogą do wymarzonego etatu. Zatrudnienie studenta, który już coś potrafi a przy tym szybko się uczy nowych rzeczy, to prawdziwe lekarstwo na kryzys dla pracodawców. Trzeba również pamiętać, że staż jest rekompensowany ze środków państwa za pośrednictwem urzędu pracy. Jeśli pracodawca nie zadeklaruje nawet symbolicznego wynagrodzenia, to stażysta nic go nie kosztuje i stanowi dodatkowe ręce do pracy. Studenci w przeważającej większości nie boją się kryzysu. Obserwują uważnie markę, system wynagrodzeń, miejsce pracy oraz pracowników ewentualnego przyszłego pracodawcy. Podobnie jest w całej Unii Europejskiej, jednak tym, co wyróżnia polskiego studenta z pośród innych europejskich studenckich populacji, to chęć zostania ekspertem w danej dziedzinie. Studenci, to najbardziej aktywna grupa ludzi. Pracują i uczą się jednocześnie. Niektórzy nawet potrafią pogodzić z pracą dwa kierunki studiów. Elastyczny grafik pracy i niemałe stawki za godzinę pracy, to są główne atuty przyciągające studentów do agencji pracy tymczasowej. Jest to doskonały sposób na zdobywanie pierwszego zawodowego doświadczenia. Największy wybór pracy jest w wakacje, kiedy firmy mają większe zapotrzebowanie na pracowników sezonowych. Jednak niezależnie od pory roku popularnością w śród dostępnych zleceń cieszy się praca na stanowisku doradcy klienta, która polega na telefonicznej obsłudze w zakresie usług i produktów telekomunikacyjnych. Szczególnie w dużych aglomeracja studenci łączą pracę z nauką. W mniejszych miastach jest to wciąż mało popularne. Ile można średnio zarobić pracując jako pracownik tymczasowy? Jest to bardzo równie, wszystko zależy od posiadanych kompetencji a także od uzyskiwanych wyników. Na pewno więcej zarobi student, który tłumaczy teksty na języki obce, niż osoba wykonująca pracę, do której nie potrzeba kwalifikacji.
Tagi: czas, dorywcza, europa, kryzys, nauka, praca, studenci, studia, unia
„Praca na saksach szkodzi na maksa” – jeszcze niedawno śpiewał Maciej Maleńczuk. Czy faktycznie podjęcie pracy za granicą szkodzi Polakom i rozbija ich rodziny? Słowo „saksy” kojarzy nam się z krótkim wyjazdem np. na budowę do Niemiec. Tymczasem jest to coraz rzadsze zjawisko. Polacy wyjeżdżają za chlebem nie tylko jako niskowykwalifikowani pracownicy fizyczni, ale także w charakterze menedżerów, dyrektorów, kadry zarządzającej. Kluczem do zdobycia takiej posady jest komunikatywna znajomość jednego, a najlepiej kilku języków obcych. Angielski już rzadko wystarcza, atutem jest operowanie tymi mniej znanymi, takimi jak arabski, czy kataloński. Za granicą poszukiwani są specjaliści mogący zajmować się konkretnymi rynkami. Z powodu kryzysu wielu rodaków zajmujących się prostymi pracami w barach, hotelach itp. wraca do kraju z poczuciem porażki, czy depresją. Kadra zarządzająca jednak tego nie zamierza, w nowym otoczeniu czuje się doskonale. Wniosek nasuwa się sam i tylko jeden Nauka do potęgi kluczem? Mechanizacja, rozwój techniki. Kogo nie cieszy spowodowany nimi spadek cen wielu produktów, począwszy od bielizny, a skończywszy na samochodach? Pozornie: wszyscy się cieszą. W rzeczywistości są osoby, dla których oznacza to brak zatrudnienia i niemożność zarobku. Kto to? Oczywiście przedstawiciele ginących zawodów. Niewielu ludzi wie teraz, czym jest szpilarek, szczecina, cęgi, czy dratwa. Są to sprzęty wręcz niezbędne w pracy szewca. Kiedyś ten zawód był bardzo ceniony, rzemieślnicy ci mają swoją długą tradycję. Niestety, ręczni wykonane, dopasowane do stopy klienta buty, mają swoją cenę. Szewcy zajmują się więc teraz głównie nietypowymi zamówieniami i wytwarzaniem obuwia ortopedycznego. A po zwykłe buty w zaskakująco niskich cenach wybieramy się po prostu do sklepu. Innym zawodem odchodzącym w zapomnienie jest bednarstwo. Do lamusa zaczęło przechodzić w XX wieku. Teraz bednarze wytwarzają beczki i inne naczynia głównie w celach dekoracyjnych lub do przechowywania żywności typu slow-food.